czwartek, 23 stycznia 2014

Liebster Award


PONIŻEJ NOWY ROZDZIAŁ!!



A więc zostałam nominowana do Liebster Award.. czego oczywiście się nie spodziewałam.. Początkowo nie chciałam tego robić, ale kiedyś tam po jakieś imprezie nie mogłam zasnąć, więc oto jest.. xD
 i wgl wielkie dzięki dziewczyny! ♥
I ogromne podziękowania nie tylko im się należą, ale wszystkim, którzy czytają tego bloga.. Za wasze miłe komentarze, które sprawiają, że dzień jest lepszy.. Jesteście najlepsi.. <33

,,Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Po odebraniu nominacji należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

1. Co skłoniło Cię do założenia bloga?
- Ja tylko tłumaczę :)

2. Kto jest twoim idolem?
- Idol można rozumieć w wielu znaczeniach, ale nie będę się rozpisywać, więc moja pierwsza myśl to One Direction, a druga - piłkarze z Barcelony :D

3. Jakie wartości doceniasz najbardziej?
- Dobre pytanie. Hmmm.. Rodzina, miłość, szacunek, odwaga i dobro..

4. Czego nie lubisz w ludziach?
- Kłamstwa, dwulicowości i fałszywości.

5. Ulubiona piosenka?
- Obecnie "Something I need" One Republic, ale to często się zmienia..

6. Tytuł ulubionego filmu?
- Nie mam ulubionego filmu.

7. Ulubiony blog?
- Nie potrafię wybrać tego jednego.. xP

8. O czym chciałabyś dowiedzieć się jak najwięcej?
- Hmmm.. nie wiem.. obecnie chyba o niczym..

9. Jaką zasadą kierujesz się w życiu?
- YOLO :D Żyje się tylko raz..

10. Za co podziwiasz One Direction?
- Za dużo pisania, wymieniania i opisywania.. hah Mogę napisać praktycznie o wszystkim, ale myślę, że jedną z takich rzeczy, którą wszyscy podziwiamy a u mnie nawet nielubiana gwiazda w tym przypadku u mnie punktuje, jest chęć niesienia pomocy innym. Mam tu na myśli te liczne akcje charytatywne, pomoc biednym, chorym i potrzebującym. Nie będę tu wymieniać tego wszystkiego, bo każdy z nas wie o tym wszystkim. Ale najpiękniejsze w tym wszystkim jest, że oni nie robią rozgłosu, nie chwalą się o tym tu i tam, a kiedy już pojawia się kamera nie wstydzą się swoich łez. To jest po prostu piękne. Widać, że tak naprawdę nie zależy im na kasie, większym rozgłosie, a jedynie na dobrze tych ludzi.

11. Za co cenisz swoich przyjaciół?
- Za to, że zawsze są, kiedy ich potrzebuję, że potrafią mnie rozśmieszyć, kiedy nic innego nie jest w stanie mi poprawić humoru. Za to, że mogę na nich liczyć i zawsze mi pomagają. I chyba najważniejsze, że umieją wytrzymać z taką powaloną osobą jak ja. haha



www.need-you-now-fanfiction.blogspot.com

1. Ulubione opowiadanie/fanfiction?
- Chyba nie mam wyjścia i muszę napisać, że Twenty One Letters to Niall haha :D

2. Co byś zrobiła gdybyś poszła na spacer z psem sąsiada, a on by tobie uciekł?
- Pewnie bym pobiegła za nim i próbowała go złapać..

3. Co byś zrobiła, gdybyś dowiedziała się, że twoi rodzice nie są twoimi biologicznymi rodzicami?
- Szczerze? Nie wiem.. Jeśli chodzi o rodziców, to pewnie wszystko byłoby tak jak dawniej, a jeśli chodzi o biologicznych, to może bym ich odszukała, ale to pewnie z czystej ciekawości i chciałabym się dowiedzieć dlaczego mnie oddali do adopcji.

4. Jaki masz kolor oczu?
- Zielony z nutą szarości

5. Słuchasz Little Mix?
- Nie jestem jakąś ich fanką, ale są spoko.

6. Wierzysz w to, że w przyszłym roku będzie koncert 1D w Polsce?
- Czasami odnoszę wrażenie, że TYLKO ja w to tak naprawdę wierzę.. haha

7. Jak dobrze posługujesz się językiem angielskim?
- Myślę, że nawet dobrze.

8. Wolisz tłumaczenia opowiadań czy polskie?
- Więcej czytam tłumaczeń, więc chyba tłumaczenia.

9. Masz instagrama?
- Mam

10. Ile masz lat?
- Prawdziwa kobieta NIGDY nie ujawnia swojego wieku ;P hahahah A tak naprawdę jestem rówieśniczką Lou.

11. Masz już ubraną choinkę na święta? :)
- Trochę nie na czasie pytanie, ale to chyba sprzed świąt hah więc stała od Barbórki, rozebrałam ją po 6.01.



www.take-me-home-tlumaczenie.blogspot.com

1.Bez jakiej rzeczy nie ruszasz się z domu?
- Telefon

2.Jakie miejsce na świecie najchętniej byś odwiedziła?
- Marzę o Barcelonie, a mianowicie o Camp Nou ♥ Zaraz po tym Santorini!

3.Skąd pomysł na prowadzenie bloga?
- Te opowiadanie jest normalnie genialne! Teraz, kiedy 98% opowiadań to opowiadania w stylu Dark, After, Danger, Cold itd, takie ff jak Twenty One Letters To Niall to wręcz rzadkość.. A po drugie stwierdziłam, że takie piękne ff powinno mieć więcej czyleników a w Polsce niestety nie jest zbyt znane.. :)

4. Jakiej muzyki słuchasz?
- Każdej. Od klasyki po ciężkiego rocka..

5. Ulubiony film/serial?
- Nie mam ulubionego filmu. A serial? Myślę, że Pamiętniki Wampirów, The Walking Dead i Supernatural – nie potrafię wybrać jednego :)

6.Jaką cechę w sobie najbardziej lubisz?
    Myślę, że optymizm. Życie sprawiło, że przez kilka lat byłam ogromną (!) pesymistką, jednak potem powiedziałam sobie stop. I teraz, czasami sama siebie zaskakuję jaką jestem optymistką.

7.W jakich jesteś fandomach i jak długo?
- Directioner, Cules, Potterhead, Hooligan, TVDFamily, Echelon, Twighlen, LPSoldier, Tributes i wiele innych. A jak długo? Tak naprawdę nie jesteśmy w stanie ustalić dokładnej daty kiedy zaczęliśmy przynależeć do jakiegoś fandomu, więc nawet tego nie liczę, a po za tym to nie ma znaczenia.

8.Co/kto jest dla ciebie najważniejsze?
- WYŻEJ

9.Masz rodzeństwo?
- Brata

10.Za co cenisz swoich przyjaciół?
- WYŻEJ

11.Z czyjego zachowania bierzesz przykład?
 - Myślę, że jest to takie połączenie zachowań osób które podziwiam, które są moimi autorytetami, osób które swoimi czynami sprawiają, że świat jest lepszy.




1. Jakiego rodzaju muzyki słuchasz?
- WYŻEJ

2. Co zainspirowało Cię do pisania bloga?
- Ja tylko tłumaczę.

3. Jak spędzasz swój wolny czas?
- Ostatnio w wolnym czasie albo po prostu odpoczywam, spotykam się ze znajomymi albo czytam książki hah

4. Jak wyglądałaby twoja wymarzona randka?
- Na serio nie chce mi się tego teraz opisywać, ale zawsze marzyłam o randce na Wieży Eiffela.

5. Masz jakieś swoje hobby? A jak tak to jakie?
- Jeśli czytanie książek można zaliczyć do hobby to to xD Serio czasami myślę, że to nawet uzależnienie lol

6. Co lubisz jeść najbardziej?
- Uwielbiam bułeczki maślane.. I mogłabym je jeść cały czas z wszystkim co pod ręką.. haha

7. Jaki jest twój ulubiony film? Dlaczego?
- Nie mam ulubionego filmu. Dlaczego? Jest tyle pięknych filmów, że brakłoby chyba tutaj miejsca na wypisanie. A poza tym kocham je wszystkie i naprawdę trudno wybrać taki jeden, który jest naj naj..

8. Lubisz czytać książki? A jak tak to jakie?
- UWIELBIAM! Wszystkie oprócz takich typowych romansów.. Najlepiej jak książka kryje w sobie trochę romantyzmu, grozy, akcji i nawet fikcji..

9. Jest coś czego się panicznie boisz? Jeśli tak to czego?
- Pająki.......

10. Jakie jest Twoje najlepsze wspomnienie, dzięki któremu zawsze się uśmiechasz?
- Jest ich kilka.. Większość z nich to niezapomniane (i często bardzo śmieszne) chwile z moimi przyjaciółmi, rodziną, bliskimi. A także chwile, które będę pamiętała do końca życia jak np. koncerty moich idoli.

11. Co jest Twoim marzeniem i z czym wiążesz swoją przyszłość?
- Marzę by pojechać na Camp Nou na El Clasico i być świadkiem historii.. Chwili kiedy Barca rozgniata Real! To chyba takie największe obecnie marzenie! :) A moja przyszłość? Cóż.. Znalezienie lepszej pracy.. ;p I może jakieś studium we wrześniu, ale nie wiem jaki kierunek.. hihi





MOJE PYTANIA:
1. Ulubiony sportowiec/drużyna i dlaczego?
2 .Opisz siebie w 5 słowach. (nie przyjmuje słowa brzydka i żadnych wyrazów bliskoznacznych!)
3. Trzy ulubione bajki z dzieciństwa.
4. Gdybyś mogła wrócić do jakiegoś momentu w swoim życiu, wróciłabyś?
5. Jeśli miałabyś jakąś super moc jaka by to była i dlaczego?
6. Najlepsze wspomnienie.
7. Blondyni czy bruneci? A może szatyni?
8.Twoje największe marzenie.
9. Książka/film do którego mogłabyś ciągle wracać.
10. Paryż, Barcelona czy Nowy York?
11. Jakie miejsce na ziemi chciałabyś odwiedzić?

NOMINUJĘ:

1. Chills
2. After
3. Dark
7. Undead


I jeśli chcecie i macie ochotę w komentarzach możecie poodpowiadać na te pytania :) Z miłą chęcią trochę się o was dowiem :)

Fourteen Letters To Niall

MOŻNA WŁĄCZYĆ




„Nie mogę znaleźć w jakim hotelu byliśmy, Niall.” Liam powiedział, obgryzając swoje paznokcie nerwowo. Jego twarz marsczyła się w myślach, brwi sklejały się razem.


Niall przewrócił się w jego stronę by popatrzeć na bruneta, i poczuł ukłucie smutku. Liam wyglądał jakby czuł się okropnie, a on nawet nie przeczytał listów. Rozważał przez chwilę opcję pozwolenia mu ich przeczytać, ale szybko wetknął to na koniec myśli. Jeszcze nie. Może pewnego dnia, zapyta się Charlie, będzie mógł się jej zapytać, i wtedy Liam może przeczytać listy. Ale nie teraz, one były adresowane do niego, przeznaczone tylko dla jego oczu i tak musi zostać.


„Może – Czy powiedziała coś w listach? O tym gdzie żyje?” Liam zapytał.


„Nie wiem.” Niall powiedział, marszcząc brwi. „Może.”


„Chcesz bym sprawdził? Nie mogę myśleć o niczym innym.”


Niall zrobił przerwę, i wpatrywał się w stos listów w jego rękach. Ten czternasty był na wierzchu, ciągle nieotwarty, westchnął ciężko. Chciał przeczytać ten najnowszy, mimo wszystko. Liam obserwował go uważnie.


„Mógłbym to zrobić, jeśli chcesz.”


Wstrzymał się. Czy chciał by Liam to zrobił? Naprawdę, ale to naprawdę nie chciał. Charlie był jego sekretem, i może to było głupie, ale to prawda. „Nie wiem.” odpowiedział szczerze.


„Tylko je przejrzę, obiecuję. Jestem w tym dobry.” Powiedział Liam. „Ty będziesz po prostu czytał twój list, ja przejrzę resztę, i wtedy może znajdziemy ją prędzej.”


Niall przerwał. Pomyślał o tym.


„Dobra.” i podał Liamowi stos listów, rozrywając czternasty.



Drogi Niallu,


Nie mam ci wiele do opowiadania, teraz. Nowy chłopak przypomina Blake nawet jeszcze bardziej niż początkowo myślałam. Alice ciągle zachowuje się dziwnie. Ruby zadzwoniła wczoraj, gadała o swojej nowej szkole – 'grają tutaj w lacrosse Charlie, i to jest super' – i o jej nowej rodzinie zastępczej i jej nowym życiu beze mnie. Jestem szczęśliwa z powodu dzieciaka, naprawdę jestem, zasługuje na to wszystko bardziej niż ktokolwiek, tak po prostu. Czasami bardzo za nią tęsknię.


Również wciąż jest ten obezwładniający smutek, który tak jakby zżera mnie od środka.


Oh Charlie, Niall pomyślał, przygryzając swoją wargę. Obok niego Liam przeglądał jeden z listów, brązowe oczy przebiegały wzrokiem po pochyłym piśmie.


Boję się, Niall. Czuję się jakbym miała zwariować albo coś ze mną jest nie tak. Czy ja oszaleje, Niall? Myślę, że mogłabym. Czasami leżę w łóżku i marzę, że po prostu odpływam, wyobrażam sobie, że wszystkie moje części ciała stają się nieważkie i unoszę się przez sufit, przez strych, który jest cały wypełniony klamotami dzieci, które zostawiły te rzeczy w domu. W górę, do powietrza, powyżej ziemskiej atmosfery i do kosmosu.


Uważam, że potrzebuję czegoś co by mnie znów ściągnęło z powrotem. Blake miał zwyczaj robić to dla mnie, po tym jak straciłam wszystkich i zanim straciłam to wszystko jeszcze raz..


Nawet odkąd Eliza została zdiagnozowana, miałam te okropne, straszne ataki paniki kiedy życie mnie osaczało i po prostu, zapominałam oddychać. Stały się częstsze po śmierci moich rodziców, ponieważ odeszli, Eliza umierała, ja zostałam sama i nie wiedziałam co robić. Nienawidziłam tego uczucia.


Ciągle nienawidzę.


Drugi raz spotkałam Blake, kiedy właśnie powiedziano mi, że Eliza nie dotrwa do końca miesiąca.


 Powinnam się tego spodziewać, powinnam się przygotować na to lepiej. Cholera, to był cud, że wytrwała tak długo. Wiesz jaka jest średnia długość życia dla kogoś z APL*? 8-10 miesięcy po zdiagnozowaniu. A Eliza wytrwała lata, i niech Bóg jej błogosławi. Jednakże, z jakiegoś głupiego powodu, ciągle wierzyłam, że przejdziemy przez to, że polepszy się jej i wróci ze mną do domu. Ciągle miałam nadzieję, że jej złote loki odrosną, i wciąż zastanawiałam się w jak dobrych stosunkach ona i Ruby by były.


Więc kiedy siedziałam tam w gabinecie, ściskając za rękę Jade, i powiedziano mi, naprawdę nie wiedziałam co się stało. Po prostu nie mogłam oddychać czy myśleć, i czułam się jakbym umierała. Jade tak naprawdę nie załapała tego, tak myślę. Była tylko praktykantką, więc tylko ścisnęła moją dłoń, mruknęła coś tam i zostawiła mnie samą na korytarzu i poszła zadzwonić do Steva.


Przepraszam jeśli ciężko to przeczytać. Moje dłonie nie chcą przestać się trząść.


Niall zlokalizował swoimi palcami miejsca w których pismo stało się coraz bardziej i bardziej nieczytelne a charakter pisma bardziej niechlujny i burzliwy.


W końcu Blake mnie znalazł. Spotkałam go tylko raz, mimo to on po prostu mnie objął i mocno uścisnął, mrucząc, że jest dobrze i będzie lepiej i że jestem teraz bezpieczna. Nie odszedł, Niall. Nigdy nie odszedł, i tak naprawdę nigdy mu nie podziękowałam za to. Był wszystkim co miałam w tamtej chwili i również go straciłam. I czasami zapominam co zrobił dla mnie, wiesz? Czasami zapominam i po prostu muszę sobie przypomnieć, że on był jedynym powodem, że nie poddałam się na samym końcu.


Po tym jak skończyłam wypłakiwać się w jego koszulkę, zapytałam go dlaczego był tutaj w szpitalu, i czy również kogoś stracił.


Pokręcił głową, i wtedy nie spostrzegłam jak smutny był jego uśmiech. Nie zrozumiałam i uwierzyłam mu, kiedy powiedział, że jego mama pracuje w szpitalu i przynosi jej lunch każdego dnia. Teraz zadaję sobie pytanie, czy jednak zakochałabym się w nim, gdybym wiedziała. A. Nie. Wiedziałam.


Rzecz w tym, że, nikt nie wie. To po prostu uderza w ciebie, jak ciężarówka uderza w bok twojego samochodu, i nic nie możesz zrobić. Nie ma niczego, nic nie pozostało.


Oh Boże. Niall, co mam zrobić? Co mam jeszcze zrobić? Kto mi pozostał?


Masz mnie, pomyślał rozpaczliwe. Masz mnie, po prostu muszę cię znaleźć.


Może Lola miała rację, że coś w tych listach sprawia, że jest gorzej.


Dużo miłości,


Charlie ♥



„W porządku, Niall?” Obok zapytał go Liam.


Niall zamrugał. „Uh – tak. Wszystko, wszystko w porządku..” Mruknął, pocierając jego piekące oczy jak szalony. Jego serce znów waliło, i to ssanie w żołądku wróciło. Straszne, dręczące zmartwienie z tyłu jego umysłu powiększało się z każdym przeczytanym listem.


Co jeśli ona przestała pisać, ponieważ nie mogła już tego znieść?


Co jeśli się poddała, zrezygnowała z życia?


Co jeśli -


„Niall.” Powiedział nagle Liam, uspokajając się obok niego. „Niall, patrz.”


„Co?” mruknął.


Liam spojrzał w górę, oczy się świeciły. „Daybridge Children's Care Home. Powiedziała, że tam mieszka, Niall, możemy ją znaleźć.” Powiedział.


Niall gapił się na kartkę.


Mógł ją znaleźć.





*APL – skrót od ostrej białaczki promielocytowej.






_________________________
Teraz przyznać się, kto o tym pamiętam? Powiem wam, że ja tak.. Z każdym kolejnym przeczytanym listem i co raz większą chęcią Nialla, by odnaleźć Charlie, myślałam sobie „Idioto, przecież podała Ci dom dziecka..” hahaha No ale biedaczek się tak wczuł, że zapomniał..

Buziaczki ♥

Aaaaa.. pytaliście mnie ile lat ma Charlie.. Więc kiedy zaczęła pisać listy miała 15 lat.. Pierwszy list napisała 5 grudnia 2011. A Niall otrzymał te listy niecały rok później, czyli teraz (jeśli akcja toczy się w 2013) ma 17 lat, bądź rocznikowo 18. Innymi słowy jest 3 lata młodsza niż Niall. Jak dobrze policzyłam hah

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Thirteen Letters To Niall

"Więc dostałeś je w hotelu?" Zapytał Liam. Po tym jak Niall mu powiedział, chłopak gapił się na niego przez kilka chwil nieodczytywalnym wyrazem twarzy, zanim wzruszył ramionami i wziął laptop z jego rąk, zaczął przeglądać strony w Google.
 

"W sumie, tak. Pod drzwiami."
 

Liam zmarszczył brwi. "Wiec nie mógł być to fan. Nie wpuściliby nikogo bez kluczy do ich pokoi na nasze piętro".


"Wiec, nie Charlie?" Powiedział Niall, przyciskając swoje kolana do klatki piersiowej i starając się nie interpretować za bardzo tego i faktu, że ona przestała pisać dawno temu. Nic jej nie będzie. Nie będzie.


"Nie." Liam podrapał tył karku, krzyżując swoje nogi. Kontynuował przeglądanie online przerywając na chwilę kiedy myślał. Zamrugał, raz, drugi raz. "I jeśli to nie była fanka, więc albo to gość, który ma pokój na tym samym piętrze co my, albo jeden z ludzi pracujących tutaj."
 

"Dlaczego ktoś miałby wynajmować pokój na tym samym piętrze co my tylko po to, by dostarczyć parę listów?"


"Nie mogliby." Powiedział Liam. "Hotele nie ujawniają naszego numeru piętra publicznie."


"Więc to ktoś kto tutaj pracuje? Kto? Możemy ich znaleźć?" Niall zapytał, prostując się trochę z podekscytowania. Jeśli mógłby ich znaleźć, wtedy mógłby znaleźć.
 

Liam wzruszył ramionami, i westchnął. „Nie sądzę byś pamiętał dokładnie jaki to był hotel, w którym je dostałeś?” Zapytał, przygryzając jego dolną wargę. Niall osunął się na swoim krześle.


"Nie." Mruknął.
 

Westchnął znowu, Liam z powrotem opadł na sofę i przewijał dalej. "W porządku," Powiedział, machając ręką do Niala. "Spróbuję i zobaczę. Idź przeczytać kolejny list, zobacz czy dała ci więcej wskazówek, co do miejsca gdzie jest."


Niall zsunął się powoli ze sofy. "Jesteś pewien?" Zapytał ostrożnie. Liam nawet nie czytał listów, mimo to, był tak samo zaangażowany w znalezienie jej jak Niall był.


"Te listy cię uszczęśliwiają. I jeśli odnalezienie jej sprawi, że nadal będziesz szczęśliwy, to zrobię to." Powiedział.


Niall nie wiedział, co powiedzieć, więc przytaknął i szybko zamknął drzwi za sobą, wziął paczkę listów i podciągnął się w górę na swoje łóżko piętrowe. Charlie sprawiała, że był szczęśliwy. Ale to ssące uczucie w jego żołądku, którego nie może się pozbyć, i to jest okropne, i prawie może poczuć jak ona odchodzi.
 

Po prostu potrzebuje otuchy, to wszystko. Po prostu musi wiedzieć, że jest bezpieczna i zdrowa i ma się dobrze.


Rozerwał trzynasty list, próbując zignorować zdenerwowanie w jego klatce.



Drogi Niallu,


Ten list zabrał więcej czasu na napisanie, głównie przez to, że moja nowa terapeutka (Lola, jest blondynką i Australijką i zawsze częstuje mnie miętowymi Mentosami, które są dobre) zapytała się o listy, i czy mi bardzo mi pomagają. Powiedziałam tak, pomagają mi i ona zapytała się czy mogę jej jeden pokazać. Więc pokazałam.


I wtedy mi go zabrała.


Mówiła dużo rzeczy o pogodzeniu się z tym, co się stało wcześniej naturalną i powolną metodą, i że może te listy nie pomagają mi tak bardzo jak myślałam, jedynie rozgrzebywanie złych wspomnień a one sprawiają, że czuję się jeszcze gorzej. Również wspomniała o "fałszywej nadziei", co jest głupie, ponieważ nie mam żadnej fałszywej nadziei. Jakiejkolwiek, naprawdę.


Wiem, że nie odpiszesz. Wiem, że nawet ich nie czytasz. Po prostu lubię udawać, że czytasz, to wszystko.


Czytam, pomyślał Niall. Jestem tutaj, słucham.


Przed gabinetem Loli jest taki stojak z ulotkami. Jedna z nich "Pogodzenie się ze stratą i jak radzić sobie z bólem" była ozdobiona jasno niebieską czcionką Comic Sans, i jeden z podpunktów w środku mówił, że powinno się porozmawiać o stracie z inną bliską osobą.


Wszystkie bliskie mi osoby nie żyją, więc rozmawiam z tobą.


Słucham.


Więc poza tym, jest taki nowy dzieciak, który właśnie przeniósł się do naszej klasy. Siedzi dwa miejsca za mną na niemieckim i za plecami na historii, i k*rwa, jeśli on nie wygląda jak Blake.


Nie powiedziałam ci jeszcze o Blake'u. Prawdopodobnie dlatego, że jest on osobą, którą straciłam jako ostatnią, i wydaje się jakby tego było za wiele, wiesz? Ostatnia rzecz, która mnie zraniła, i potem było tak jakbym się po prostu poddała. Jak Eliza poddała po tym jak nasi rodzice umarli, po prostu przestała walczyć i leżała tam, pragnąc by śmierć pochłonęła cię jak wielka fala.
 

Ale Eliza miała łatwe wyjście. Ja nie. 


I to było prawie rok temu, kiedy chodziłam tymi wypolerowanymi korytarzami szpitalnymi, ręce drżały kiedy życie zabrało mi ostatnią osobę, do której mogłam się zwrócić. To był kurewski rok, i nadal nie czuję się lepiej, ani w lepszej formie niż wtedy. Tylko odrętwienie, niekończący się bój w mojej klatce piersiowej kiedy próbuję oddychać przez płuca, które nie chcą już pracować. I Jezus, to jest przygnębiające. (Zamknę się już.)


Dobra. Więc Blake był piętnastolatkiem, z brązowymi rozczochranymi włosami i ciemnymi oczami i uśmiechem, który wydawał się rozświetlać cały świat. Poznałam go kiedy byłam w 9 klasie, dwa miesiące przed śmiercią Elizy i właśnie przeniosłam się do mojego obecnego domu dziecka, w szpitalnej kafejce.


I był tam jedynym, który nie wyglądał na kogoś kto zna śmierć.


Oczywiście, jego włosy były w nieładzie i miał worki pod oczami, ale one błyszczały, jak wypolerowane szkło. Serdeczne i przyciągające. Sklep był mały, i siedziałam przy jednym z dwóch stolików z wolnym miejscem.


"Mogę tutaj usiąść?" Zapytał, ściskając mocno swój plastikowy kubek, Blake było napisane na nim czarnym markerem. I może moi rodzice umarli trzy tygodnie temu i może moja jedyna siostra też powoli i stopniowo umierała, ale nie zamierzałam powiedzieć nie. Myślę, że zdał sobie również sprawę, że nie jestem w nastroju do rozmowy. Więc, po prostu powoli pił swoją gorącą czekoladę w ciszy, czasami spoglądając na mnie, kiedy myślał, że nie patrzę. Patrzyłam w każdym razie. To było nawet urocze.


Cały czas patrzyłam się na niego i myślałam, jesteś taki szczęśliwy. Pamiętam go patrzącego przez okno, oczy podążały za przechodzącymi pielęgniarkami i lekarzami jakby to było coś fascynującego i on był taki pełen życia i młody i niedoświadczony.


Nie sądzę, bym miała potrzebę zapytać się go dlaczego tu jest, czy to było coś złego, czy przygotowywał się na utratę kogoś, tak jak ja. Oczywiście, że nie. I pamiętam uczucie, bezwzględne, kompletne zazdroszczenie mu.


Kiedy odchodził, kiwną mi głową i pomachał na do widzenia, uśmiechając się.


Uśmiechnęłam się po raz pierwszy od miesięcy.


Więc to był pierwszy raz kiedy go spotkałam. Także nie ostatni. Może powiem ci o tym pewnego dnia.


Z innych nowości, Alice dziwnie się zachowuje. I kiedy mówię dziwnie, mam na myśli, że zachowuje się jakby była całkowicie wyłączona i jest cicho przy mnie. Nie taki zwykły i trochę zbyt pobudliwy rodzaj dziwności, ponieważ ona jest taka cały czas, jednakże. Po prostu dziwnie. Ciągle jest napięcie pomiędzy nami, wiesz?


To mi się nie podoba.


Jeśli jest coś czego ona mi nie mówi, to pragnę by mi powiedziała. Czy to postanowienie, że mnie nienawidzi, czy stałam się zbyt dziwna albo czepliwa, czy po prostu znudziła się mną i setkami moich wad, to dalej wolę by dała mi znać, zamiast powolnego odsuwania się, tak jak moi wszyscy starzy znajomi zrobili po wypadku.


Powiedziałam Loli, że przestałam pisać listy. Ona uważa, że myślenie o takich rzeczach jak te sprawią, że popadnę w depresję albo będę miała myśli samobójcze. I mówi, że muszę spróbować siebie naprawić. Muszę spróbować się poprawić, muszę postarać się nie poddawać, w przeciwnym razie będzie tylko gorzej.


Spróbuje, Niall. Obiecuję.


Chociaż nie zamierzam przestać pisać. Nie sądzę byś odpisał, albo nawiązał kontakt w jakiś sposób, albo po prostu nawet je czytał, ale czasami marzę byś to robił.



Dużo miłości,


Charlie ♥



"Również próbuję," Niall mruknął do siebie, wyglądając przez okno.


"Odnajdę cię. Obiecuję."






Jeśli czytasz, to skomentuj. :)
Jest ponad 15 tyś (!!) wyświetleń (za co jestem wam dozgonnie wdzięczna i jestem w szoku, naprawdę), ale myślę, że dalibyście radę podwyższyć ilość komentarzy :D więc sprawdźmy ile jesteście w stanie podwyższyć.. 
Naprawdę jeden, mały, krótki komentarz sprawia, że na mojej twarzy pojawia się uśmiech.  
A im więcej, tym prędzej nowy będzie list...

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Twelve Letters To Niall

"Co to jest?" Zapytał Louis, upadając na sofę obok Nialla, dając swoje stopy na stolik do kawy w tour busie. Niall wzdrygnął się. Walczył z pragnieniem, by zamknąć laptop, decydując się na zaciśnięcie pięści.


"Po prostu próbuję znaleźć adres fanki." Powiedział zwyczajnie, mając nadzieję, że Louis nabierze się na to i zostawi go w spokoju, bo naprawdę nie potrzebował teraz ciekawskiego wzroku Louisa, wciskającego nos w jego biznes. Ale nie, starszy chłopak zamiast tego postanowił spojrzeć przez jego ramiona, marszcząc brwi z zakłopotania. "Dlaczego?" Zapytał.


"Um – Spotkałem ją kiedyś na podpisywaniu płyt? I wydawała się naprawdę miła i, uh -" Niall pogubił się na kłamstwie, nie wiedząc co dokładnie powiedzieć. Louis wydawał się mu jednak wierzyć.


"Oh," Powiedział Louis. "Była jedną z tych, z którymi nie skończyliśmy?"


Niall przytaknął niewyraźnie, wdzięczny za wytłumaczenie. "Tak. Pomyślałem, że moglibyśmy jej wysłać jakąś małą wiadomość, czy coś."


Pochylając się by ściągnąć kartkę papieru z błyszczącego notatnika leżącego na stoliku (taki z One Direction, Niall ciągle nie mógł zrozumieć dlaczego właściwie ludzie ciągle myślą, że oni wszyscy chcieli prostych przedmiotów codziennego użytku ozdobionymi własnymi twarzami, ale nieważne), Louis nabazgrał swój autograf i małe 'hi, dużo miłości! X', dając to Niallowi.


"Jesteś dobrym człowiekiem, Nialler. Daj jej też to, dobrze?" Powiedział przed wyśliźnięciem się z pokoju, znikając zanim Niall mógł cokolwiek powiedzieć.


Niall gapił się na lekko pognieciony kawałek papieru w jego dłoniach.


"Oh." Powiedział w pustym pokoju, czując się winnym za okłamanie swojego kumpla z zespołu. Zasada numer jeden w zespole, żadnych sekretów. Czy ona jednak była sekretem? Albo była po prostu kimś z kogo po prostu nie chciał jeszcze rezygnować, kimś z kim nie chciał się dzielić z nikim innym?


Westchnął, opadając bokiem na sofę z rozpaczą. Wyciągając kolejny list, potarł dłonią po czole starając się zapomnieć o jego frustracji, ponieważ może dowie się więcej, odkryje adres, jeśli przeczyta więcej. Może mógłby ją znaleźć.



Drogi Niallu,


Szkoła znów się zaczęła.


Zapomniałam jak bardzo jej nienawidzę.


Teraz jestem w 11 klasie, ale nic się nie zmieniło. Ciągle są wszyscy starzy nauczyciele trzaskający książkami o biurka, ci sami starzy ludzie szeptający za plecami ich znajomych i wszystko wydaje się mieszać ze sobą w lawinie nieszczęść. To tak jakby wszyscy stosowali się do tego samego zbioru zasad, nie rób tego, nie rób tamtego, i to było tak dawno odkąd je stworzyli, że nikt nie wie czy one mają jeszcze jakiś sens, ale one zostały ustalone raz na zawsze i jeśli spróbujesz, tylko spróbujesz, coś zmienisz, na tym koniec. Nie jesteś już dłużej jednym z nas. Jesteś outsiderem.


Mówię nas, bo czasami myślę, że również jestem outsiderem. Oprócz Alice i może paru członków drużyny hokejowej, nikt nie jest taki jak ja. Właściwie to nie. Może jest parę osób, którzy patrzą się na mnie i jest im przykro, ale nic nie zrobią, ponieważ nie chcą być jak ja.


Tak zawsze będzie, tak myślę.


Czasami Alice wkurza się za to, poziomy społeczne w szkole średniej, prawa dżungli. Szczyt i dno drabiny społecznej. Ona będzie zanudzać o tym jakie to jest niesprawiedliwe, że nie ma znaczenia czy faktycznie jesteś dobrą pieprzoną osobą, jeśli jesteś inny, wypadasz. Musisz być perfekcyjny, sztuczny, i ładny, by być popularnym.


Beznadzieja dla reszty z nas, którzy nie są idealni.


Niall przestał czytać, przerywając by się przewrócić. Próbował nie myśleć właściwie jak bardzo Charlie miała rację jak to jest, jak to jest w szkole. To mogło być piekło, naprawdę mogło.


Czy kiedykolwiek powiedziałam ci jak podpaliłam zasłony w pokoju?


Nawet nie pamiętam dokładnie dlaczego. Miałam trzynaście lat, byłam zła, i wszystko było do dupy. Moja siostra umierała, zwalałam wszystkie moje testy, moi rodzice ignorowali mnie i czułam się samotna. Wszystko zawsze kręciło się wokół Elizy. Chciałam tylko trochę uwagi, i jakoś mój umysł znalazł powiązanie pomiędzy tym i ogniem.


Idiotka.


Ale w każdym razie, nawet nie podpaliły się całkowicie zanim spanikowałam, po prostu mały złocisty ogień wspinał się stopniowo po jednej z nich. Panika nadeszła, kiedy to obserwowałam, zapach palących się płócien wypełnił pokój. Udało mi się wyciągnąć płonące zasłony z szyny i wsadzić pod mój materac, żeby stłumić ogień, serce mi waliło, modliłam się o to bym nie podpaliła domu.


Nie podpaliłam, co było dobre. Spłonięty dom tylko dołączyłby do problemów moich rodziców, ale zgaduję, że nie obchodziło mnie to, wiesz? Byłam wtedy taka samolubna, egoistyczna, byłam tchórzem, nierozważna, i tak cholernie głupia. Chcę po prostu wrócić i chwycić się za ramiona, powiedzieć sobie bym po prostu przestała. Skończyć z narzekaniem. Skończyć z cholernym płaczem, bo to jest pewne jak cholera, że będzie tego o wiele więcej później.


"Nie." Niall wyszeptał. Nie, nie, nie jesteś, jesteś piękna, masz wszelkie powody do płaczu.


Rozmawianie z tobą przychodzi mi łatwiej, dziś zdałam sobie z tego sprawę. To już tak nie boli teraz. Zabijało mnie to od środka, mówienie o czymkolwiek co się stało. Nawet nie mogłam nic powiedzieć Dr Mckenzie, a ona była moim cholernym terapeutą, na litość boską. To był po prostu ten pokój, biuro z błękitnymi ścianami i uporządkowane biurko i zdjęcia jej rodziny przypięte do korkowej tablicy obok niej, żółte karteczki samoprzylepne na jej komputerze, przypominające, żeby kupić mleko. Był zwyczajnie normalny, taki czysty i zorganizowany.. Miała to zupełnie inne, pracowite, wspaniałe życie i to było dużo bardziej ważniejsze niż to, niż ja – jedyna, która była wyraźnie nieobecna.


I każdego dnia dzieci przychodziły do jej biura, wyrzucając z siebie ich myśli i uczucia i ona wiedziała to wszystko. Nie chciałam być po prostu kolejnym pojebanym dzieciakiem ze smutną historią do opowiedzenia.


Ale taka dokładnie jestem, naprawdę.


Więc tak, rozmawianie z tobą jest łatwiejsze niż z nią. Albo może pamiętanie tego po prostu przychodzi łatwiej, łatwiej po prostu zapomnieć o bólu, wykopać te pudełka z kąta mojej głowy, dolać oliwy do ognia i pozwolić zmorom swobodnie wędrować.


Zmory.


To wszystko, co mi zostało, nie? Zmory i ogień. Rozbite wspomnienia o zapalniczce i gorzkie łzy, rzucanie talerzami o ściany i więdnące kwiaty obok świeżych grobów. Białe ściany i wypolerowana podłoga. Przytrzymane pożegnania, niewypowiedziane przeprosiny i fałszywy uśmiech, który czasami sprawiał wrażenie jakby niszczył cię od środka.


Zastanawiam się, czy kiedykolwiek byłeś tym zmęczony. Musiałeś, prawda? Znudziła ci się ta całą sława, wszystkie kłamstwa o tobie w gazetach. Nie sądzę bym mogła temu podołać. Nie mogłabym wiedzieć co ludzie gadają o mnie za moimi plecami, ludzie, których nawet nie znam. Napomniany tak przypadkowo w rozmowie, i to jest w porządku, ponieważ jesteś sławny? Jest dobrze, bo oni cię nie znają, i to sprawia, że wszystko jest w porządku?


Nienawidził tego. To najgorsza rzecz.


Ale to nie jest w porządku. Ludzie nie rozumieją jak bardzo ich słowa mogą dotknąć ludzi, nawet nie wiem jak mam opisać to co mam na myśli. Po prostu.


Bardzo Cię kocham, okey?


Nigdy o tym nie zapomnij, bo ja nie zapomnę. Tak, tak, tak, tak bardzo, i zrobiłabym wszystko, by tylko spędzić jeden dzień z tobą, by tylko zobaczyć twoją twarz i powiedzieć jak wiele dla mnie znaczysz.



Dużo miłości,


Charlie ♥



Niall przycisnął złożony list do swojego czoła. "Kurwa." Powiedział głośno. To już teraz nie była zwykła ciekawość, dziwny sentyment do dziewczyny. To był głęboko zakorzeniony instynkt opiekuńczy, kręcenie w żołądku, sprawianie, że czuł ucisk w klatce i zaciskał pięści. I cholera, musi ją odnaleźć, by dać jej znać, że wie.


Po prostu nie wiedział jak ją znaleźć.


"Liam?" Niall krzyknął z sofy na której leżał i wpatrywał się w sufit, boleśnie uświadamiając sobie, że jeśli Liam zamierza mu pomóc, będzie chciał wiedzieć co się dzieje. Będzie musiał zrezygnować z sekretu Charlie i jej listów, pożegnać się z jej historią.


"Tak?" Powiedział Liam, wpychając swoją głowę przez drzwi.


"Potrzebuję twojej pomocy, stary."




~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Chyba dopadła mnie "zimowa" (której nie ma xD) chandra.. Walczyłam z tym listem chyba od Sylwestra.. Ale w końcu wzięłam się do kupy i go przetłumaczyłam, choć nie bardzo jestem z niego zadowolona, ale ostatnio tak mam.. hahah Następny obiecuję jak najprędzej.. :D
Tralalalala tutaj widać DOKŁADNIE jak te listy zmieniły Nialla.. Jak myślicie, czy Liam mu pomoże?? 
Buziaczki ♥ 



wtorek, 24 grudnia 2013

Eleven Letters To Niall

Niall był przekonany, że cierpi na jakiś rodzaj schorzenia, które sprawiło, że nie był zdolny do nawiązywania kontaktów z innymi ludźmi. Albo to, albo jego przeznaczeniem było zostać pustelnikiem i mieszkać samemu w chatce z gliny i słomy, dopóki nie odnajdą go pewnego dnia, z gitarą w jego ręce i otoczonego kartami menu dań na wynos. Naprawdę.


Gdzieś na M6, autobus zaczął wydawać zabawne odgłosy i ich kierowca i reszta ich świty musieli zjechać na stację serwisową, kiedy tam byli natychmiast powiedziano, że zostaną tutaj na kilka godzin, podczas gdy ktoś będzie naprawiał autobus (coś do zrobienia ze zaworem albo czymś tam, Niall naprawdę nie zwracał uwagi, kiedy Liam wyjaśniał). Reszta chłopaków oczywiście skorzystało ze słonecznej pogody i przerwy w podróży, podczas gdy Niall, szczerze mówiąc, wolałby raczej zostać w środku i może przeczytać jeszcze jeden z listów Charlie.


Więc to doprowadziło go do siedzenia na swoim łóżku i przeszukiwania swojej walizki w poszukiwaniu małej paczki listów, zastanawiając się co spowodowało, że był taki nietowarzyski wobec jego najlepszych kumpli, w trakcie podsłuchał rozmowę Harry'ego i Liama dobiegającą przez otwarte okno.


„Dlaczego nie zagrasz z nami w piłkę?”


„Znudziło mi się granie w piłkę.”


„To idź pograć w rzutki z Niallem”


„Niall oszukuje”


Liam prychnął. „Masz na myśli, że on zawsze wygrywa.”


„Pieprzony Irlandczyk.” Harry mruknął pod swoim nosem.

Niall zamierzał to skomentować, ale zamiast tego uśmiechnął się do siebie, przesuwając kciukiem po zagięciu koperty. Zaszeleściło cicho. Z uczuciem zadowolenia w jego klatce, wyciągnął go i zaczął czytać, słonce świeciło jasno przez okno, grzejąc jego skórę.





Drogi Niallu,


Pomyślałam, że odkąd powiedziałam Ci nieco o Elizie w ostatnim liście, może mogłabym Ci powiedzieć coś więcej.


Adoptowaliśmy ją, kiedy miałam pięć lat, dziewięciomiesięczna dziewczyna o kukurydzianym kolorze włosów i promiennym, szczerym uśmiechem. Wprowadziła tyle zmian do naszego życia. Zawsze chciałam mieć siostrę, ale nie mogłam jej mieć. Moi rodzicie nie mogli mieć dzieci. Moja maja powiedziała, że ona nigdy nie będzie miała, szanse były mało prawdopodobne. To był jakiś cud, że się urodziłam..


Tak właśnie nazywała mnie mama. Cudem.


Ale to nie miało znaczenia, bo była Eliza. Szczęśliwa i wesoła jak promień słońca, jeśli mogę to powiedzieć bez brzmienia zbyt banalnie to, i moja siostra. Pewnie, krzyczała dużo i to znaczyło, że nie mogłam już zostawiać farbek plakatowych tu i tam w domu (nie po nieszczęśliwym wypadku z jedwabnymi zasłonami, ale ona mnie zmieniła. To było tak, jakbym nagle była odpowiedzialna.


Nigdy nie miałem młodszego rodzeństwa, pomyślał Niall. Był tylko on i jego starszy brat, Greg.


Za oknem, widocznie ktoś strzelił gola, całkiem możliwe, że Louis, który zaczął głośno krzyczeć, przechadzając się na drugą stronę. Wybuchła sprzeczka i potem był okrzyk „bitwa na łaskotki!” i piszczenie. Piszczenie. Dorośnijcie ludzie. Może miał młodsze rodzeństwo, mimo wszystko.


Czterech z nich.


Nagle byłam starszą siostrą i powinnam być tam dla niej, trzymać jej dłoń, łaskotać po brzuchu, miałam przygotować się do spędzenia życia na nauczeniu jej czegoś i pożyczania jej moich ubrań, odbieraniu jej ze szkoły, uczeniu jej układów tanecznych i chciałam to. Naprawdę chciałam. Zawsze chciałam być jej starszą siostrą ,wiesz?


Ale nie mogłam. Nie mogłam się nią opiekować w sposób jaki chciałam, i to mnie zabijało. Sześc lat później, a miałam trzynaście lat, przyglądałam się jak moja własna siostra gaśnie, pomimo już tak dużej straty.


Po wypadku, Eliza po prostu się poddała. Zrezygnowała z życia, zrezygnowała ze mnie, zrezygnowała z wszystkiego. Jedyne co robiła to płakała. Tak bardzo próbowałam ją uratować, może jednak wiedziałam przez cały czas, że to było niemożliwe. Jak mogłam ją uratować, kiedy byłam już odpowiedzialna za śmierć moich rodziców? Miałam nadzieje, że może ktoś pozwoli Elizie żyć, nie ze względu na mnie, ale ze względu na nią. Była zbyt młoda, za bardzo radosna, i nie zrobiła nic złego. Może Bóg zatroszczyłby się i po prostu nam pomógł, proszę, pomóż mi, uratuj ją, nie mogę jej także stracić, p r o s z ę. Siedziałam u jej boku każdego dnia, kiedy Jade chciała mnie zabrać, trzymając mocno jej dłoń, kiedy uchodziło z niej życie. Zbyt przerażona by pożegnać się z dziewczynę, której wiem, że nie mogę zatrzymać.


Serce Nialla zamarło na chwilę, ręce zacisnęły się na białym papierze.


Miała lalkę, którą zabierała ze sobą ilekroć szła do szpitala. Mała rzecz, zrobiona z filcu i wełny z niebieskimi koralikami jako oczy. Nasza ciocia dała jej to kiedy przyleciała z Australii, kiedy Eliza miała cztery lata. Ja miałam z czerwonymi włosami i zielonymi oczami, które się błyszczały. Nazwałam ją Emerald. Eliza Sapphire. Nadal ją ściskała, kiedy umarła.


Chciał... Nie wiedział czego chciał. Chronić Charlie, pomoc jej, przytulić ją i powiedzieć jej, że jest piękna, uratować jej siostrę, jej rodzinę i każdego kogo znała i kiedykolwiek straciła, po prostu chciał również uratować Charlie.


Spaliliśmy ją z nią.


Myślę, że kiedy ją straciłam, straciłam część siebie. Chciałam zniknać, schować się pod kołdrą, zamknąć moje oczy i może w ten sposób, kiedy je otworze znów byłabym z powrotem w domu, z mamą i tatą i siostrą, wszyscy cali i zdrowi. Ale zamiast tego był wielki dom i mnóstwo krzyczących dzieci, byli psycholodzy szkolni i żałosne spojrzenia, nowa szkoła, szepty, chudy chłopak o piwnych oczach w drzwiach mówiący mi, że mu przykro, i że nie powinien się zachowywać w ten sposób w związku ze mną, i nic nie poradziłam na pomyślenie;


Czy ty również umrzesz?


Ponieważ tak właśnie robili wszyscy w moim życiu. Czterech ludzi, czyterech ludzi, którzy byli dla mnie całym w światem, znikali jeden po drugim. To dlatego nie lubię zbliżać się do ludzi – zawsze ich tracę. Nawet z Alice teraz, jestem po prostu. Przestraszona. Ona jest moją najlepszą przyjaciółką. Co jeśli ją również stracę?


Myślę, że może wtedy naprawdę bym zwariowała.


A może Niall też chciał poznać Charlie. Uszczęśliwić ją.

Już nie pada. Jest całkiem ciepło, obecnie. Myślę, że Dave może dzisiaj zrobić dla nas grilla. Nie jestem pewna, czy to jest ważne, w każdym razie. Prawdopodobnie spali wszystko i potem ktoś będzie narzekać i zacznie się kłótnia i zepsują wszystko, ponieważ tak wygląda życie w domu dziecka. Idiotyczne.


Szkoła zaczyna się w przyszłym tygodniu, więc nie jestem pewna czy będę tyle pisać. Albo może będę. Zależy. Zresztą to nie tak, że je czytasz.


Dużo miłości,


Charlie ♥



To było dziwne, jak łatwo przyszło to do Nialla. Głupiec z niego, że o tym nie pomyślał wcześniej. Wszystko co wiedział, to to, że musi ją znaleźć, przytulić mocno Charlie i powiedzieć jej, że czytał przez cały czas. Że te jej dwadzieścia jeden listów nie zostało zignorowanych. Że może zakochiwał się w niej trochę od samego początku.

Musiał ją znaleźć.




~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Nie będę pisać o rozdziale, bo to chyba najsmutniejszy rozdział jaki na razie został napisany przez autorkę.. :(
I tak wiem, strasznie krótki ten list, ale kolejny jest dłuższy, więc głowy do góry heh..
Mamy także nowy szablon, mam nadzieję, że się podoba (:

Z racji tego, że są Święta chciałabym wam życzyć zdrowych, wesołych Świąt, mnóstwa prezentów (tyle ile tylko choinka pomieści pod sobą), oczywiście pięknej i pachnącej choinki. Miłej, rodzinnej atmosfery przy stole. 
Życzę też śniegu, mam nadzieję, że stanie się cud i spadnie (chociaż te 5 cm).
No i by wszystko poszło w cycki xP
Życzę wam również spełnienia wszystkich marzeń, spotkania swoich idoli oraz ich koncertów tutaj w Polsce (i by bilety nie był takie drogie i byśmy wszystkie zdążyły je kupić)..
Byście poznały jakiegoś boskiego chłopaka (może blondyn o nieziemsko niebieskich oczach hihih)
I nich ten przyszły rok będzie o niebo lepszy niż 2013..
Aaaa.. niech rok szkolny szybko przeleci a wakacje się baaaardzo ciągły.. ♥

WESOŁYCH ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU 2014!  

 





PS. Najlepszego Lou.. Stara z niego dupa, nie? hahah Dobra cofam, bo wtedy też jestem starą dupą xD buziaczki ♥

piątek, 13 grudnia 2013

Ten Letters To Niall



www.youtube.com/watch?v=j8cADX87-2I < autorka dodała tą piosenką i napisała, że fajnie się jej słucha, kiedy czyta się ten rozdział.. :) Oczywiście to Ed..




Leje jak z cebra. Naprawdę, przysięgam na Boga, leje się jak z wiadra. Siła deszczu była tak silna, że to naprawdę bolało, i kiedy cały zespół zakończył bieg do tour busa z głównego budynku, Niall mógłby przysiąc, że deszcz przebije jego skórę, lodowe strzały spadające z nieba.. Jego koszulka była przemoczona, i cała piątka z nich strząsała krople na dywan w tour busie.


„Ja pierdole.” powiedział Harry, gapiąc się przez okno na schody parkingowe, które zaczynało zalewać. Zayn ściągnął swoją koszulkę sod off, rzucając ją na bok i zaczął wygrzebywać z szafki nową. „To jest jakaś groźna ulewa, stary.”


Niall przytaknął, szczękając zębami i przesiadł się na miejsce przy grzejniku. Trząsł się niekontrolowanie, i wcale to nie pomagało, zważając, że ciągle miał na sobie przemoczone ubrania, ale myśl o rozebraniu się kiedy było mu tak zimno, nie była dla niego zbyt zachwycająca.


„Chcesz gorącej czekolady, Niall?” głos Liama zabrzmiał donośnie przez autobus. Stał przy automacie do gorących napojów, którą mieli, pochylając się przyciskał przypadkowe przyciski.. Brązowooki chłopak obejrzał się za siebie, kiedy Niall nie odpowiedział. „Niall?”


Niall spuścił wzrok, niezdolny do spojrzenia na niego i pobiegł do swojego łóżka, rozbierając się tak szybko jak mógł i założył sweter. Był niespokojny. Liam odgrywał takiego bardzo zmartwionego o niego, i to sprawiło, że Irlandczyk się martwił, ponieważ jeśli Liam martwił się o niego, to wtedy to musi znaczyć, że on coś wiedział. Prawda? Niall nawet sam nie wiedział co się z nim ostatnio działo, ponieważ listy Charlie mieszały mu w głowie, i zawsze panikował, że ktoś się dowie.


Dowie się czego, nie wiedział. Dowie się o listach? Dowie się, że się zakochał w dziewczynie poprzez siłę jej słów? Ale on się w niej nie zakochał. Prawda?


Może to tylko jakiś instynkt w nim, który sprawiał, że chciał chronić niebieskooką dziewczynę, może to było coś innego. Wszystko, co wiedział to to, że kiedy zaszył się w jego łóżku – ignorując podniecone krzyki, kiedy piorun uderzał blisko – i otworzył ten dziesiąty list, poczuł się jakby znał Charlie lepiej niż znał kogokolwiek innego.





Drogi Niallu,



Pada.


Jest taki rodzaj deszczu który sprawia, że myślisz o nagłych powodziach i arce Noego, taki który sprawia, że chcesz wracać do łózka pod prześcieradło, gdzie jest ciągle ciepło, i bezpiecznie. To głośny i hałaśliwy deszcz, i jest to jeden z tych dni, kiedy wszyscy siadają dookoła grając w karty przy kominku i robią pikniki pod prowizorycznym namiotem zrobionym z koców i krzeseł. I być może, jeśli usłyszysz grzmot wszyscy będą odliczać, aż pojawi się błyskawica i będą się ekscytować, ponieważ pioruny są coraz bliżej za każdym razem. Co jest naprawdę głupie, ponieważ dlaczego miałbyś być podekscytowany tym, że błyska się coraz bliżej? Chyba powinieneś się bać?


Omal się nie roześmiał, to było takie absurdalne. Szanse na przeczytanie listu w takim samym czasie jaka jest obecna sytuacja pogodowa były praktycznie niemożliwe, i słowa Charlie łączą się z dziecinnym odliczaniem 'jeden, dwa, trzy' Liama, i okrzykom Louisa „wszyscy zostaniemy porażeni prądem!”. Prawie poczuł z nią więź, ponieważ padało, kiedy ona to pisała i pada, kiedy on to czyta. Co było głupie, zdał sobie sprawę, ale kto się przejmował?


Ale nie, szanse na uderzenie pioruna są jeden na milion. Coś takiego usłyszysz w wiadomościach albo gdzieś tam, i będziesz czuł się źle, ale jednocześnie odczujesz ulgę, ponieważ dzięki Bogu, to nie byłeś ty.


Niall stłumił śmiech. Miała rację, i nie ma potrzeby tego drążyć.


Całkiem jak rak, naprawdę. Nie spodziewasz się, że to będziesz ty. Nikt się nie spodziewa. Ale faktem jest, że ludzie chorują na raka każdego dnia i zawsze tak będzie, i chociaż to wiemy, ciągle żyjemy w błogiej nieświadomości. Tak jak ja żyłam. Jak żyła cała nasza rodzina, jak żyli nasi przyjaciele, bo co zrobiła Eliza, co mała, słodka blondwłosa Eliza zrobiła, aby na to zasłużyć?


Nie wiem. Myślałam, że to, prawdę mówiąc, była kara dla mnie, przez to jaką okropną byłam dla niej siostrą. Wiem, że to nie była kara, że nieważne co bym zrobiła, nigdy nie zatrzymałabym tego momentu, kiedy ją zdiagnozowali.


Aczkolwiek zdecydowanie obwiniam siebie za jej śmierć.


Umarła. Eliza umarła. Biedna Charlie, pomyślał Niał, ponieważ teraz to było jasne, chociaż dziewczyna tylko wspomniała o niej kilka razy, Eliza była jedną z tych ludzi, które były bliskie jej sercu.


Naprawdę, reakcja łańcuchowa.. Moje czyny spowodowały wypadek i ten wypadek doprowadził do jej śmierci. To było moje motto, tak jakby, pomimo miliona ludzi, tysiąca terapeutów, psychologów, pracowników socjalnych, wszyscy mówili tą samą rzecz. Nic nie jest twoją winą. Powtarzali to setki razy, to nie twoja wina, to nie twoja wina, nie jesteś winna za wszystko co się stało każdemu. Tak, to moja wina. I jestem winna. Wszystko to moja wina.


Nie. To nie może być twoja wina.


Zadałam sobie sprawę, że prawdopodobnie brzmię jak szukająca uwagi dziwka. Ale naprawdę nie, nie myślę, że wszystko jest moją winą. Przypuszczam, że to, co stało się z Blake'iem nie było moją winą, ale moją winą było niezdanie sobie wtedy z tego sprawy i trzymaniem się z dala, przed strachem ponownego stracenia kogoś.


Pamiętam bardzo wyraźnie dzień, w którym ją zdiagnozowali. Myślę, że miałam 7 lat, albo 8? Mieliśmy Elizę tylko jakoś od 2 lat, i mama mojej koleżanki Lucy była tą, która odebrała mnie ze szkoły, zamiast mojej własnej matki. Pamiętam, że nie chciała mi powiedzieć, co się dzieje, ale wyglądała jakby chciała mnie jak najszybciej odwieźć.


Mojej mamy nie było w domu. Był mój tata natomiast, i podniósł mnie i przytulił mnie naprawdę mocno, i wtedy powiedział mi, że jedziemy do szpitala. Nie powiedział mi dlaczego jedziemy do szpitala. Więc wtedy naprawdę zaczęłam się martwić, i pomyślałam, że coś ze mną było nie tak, a szpitale naprawdę, naprawdę cholernie mnie przerażają, tak przy okazji.


Oczywiście to nie ja byłam tą, która była chora. To była Eliza. Tego dnia zdiagnozowali u niej ostrą białaczkę promielocytarną.


Zmarła cztery lata później.


To jest pierwszy raz, kiedy komukolwiek powiedziałam o dniu, w którym została zdiagnozowana, w wieku dwóch i pół lat. I nawet mówię Ci to teraz, ponieważ nie przeczytasz tego. Albo może czytasz. Prawdopodobnie nie. Prawdopodobnie te listy leżą na dnie jakiegoś worka w magazynie wypełnionego milionami innych listów od dziewczyn, które powoli gniją.


Wow. To przygnębiające. Chyba teraz skończę pisać, ponieważ inaczej zrobię coś głupiego jak rozpłakanie się o to jak bardzo Cię kocham. A ja muszę przestać płakać przez ciebie, Niallu Jamesie Horanie. :P



Dużo miłości,


Charlie ♥




Odłożył list, słuchając deszczu uderzającego o dach busa. Walenie, raz po raz, i znienacka odgłos powalenia Liama na ziemie przez Louisa, ponieważ „gdzie była jego gorąca czekolada?”, Harry pytający się głośno gdzie była jego koszulka Ramones i automat do gorących napojów robiący „ding!”, wszystko rozpływało się w tym ciągłym waleniu deszczu.


„Tak mi przykro Charlie.” wyszeptał.





~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Na początku napiszę wam, że to jest jeszcze mniej możliwe by zacząć tłumaczyć ten rozdział, kiedy  za oknem szaleje orkan (zaczęłam tłumaczyć jak Ksawery był w swoim żywiole - a u mnie, np. padał deszcz i była okropna burza - prawie w środku zimy co mnie bardzo dziwi xD) a kończyłam tłumaczyć parę dni temu, kiedy lało jak z cebra.. haha czuje się połączona zarówno jak z Niallem jak i z Charlie.. xD

Tak jak ostatnio kolejny list dodam w przeciagu 1,5/2 tygodni.. Chce sobie trochę potłumaczyćdo przodu, by szlo to prędzej i mieć już coś w zanadrzu jakby mi coś wyskoczyło ;)

A wiec Eliza umarła :( Jak myślicie, co mogło się wydarzyć, co zrobiła Charlie, że tak się obwinia o wszystko? I chyba najważniejsze czy Liam wie? I co zrobi Niall, kiedy zda sobie sprawę, że nie może się już wycofać, że jest już za późno i potrzebuje pomocy? No to do następnego :)

Buziaczki ♥

wtorek, 3 grudnia 2013

Nine Letters To Niall

"Niall!"


Niall podskoczył na swoim plastikowym siedzeniu, klaszcząc z oszołomienia. Ku jemu zdumieniu, Liam obserwował go z rozbawioną miną na jego twarzy, Zayn z lekko zdziwioną, podczas gdy Harry i Louis robili sobie na złość, śmiejąc się bardzo głośno. Blondwłosa dziennikarka z niemożliwie długimi włosami tylko się uśmiechała, obserwując ich walkę. "Co?" zapytał zmieszany. Co było takiego śmiesznego?


Louis i Harry tylko zaśmiali się głośniej, szczerząc się do siebie i robiąc gesty w ich własnym języku, który tylko tych dwoje może zrozumieć."Próbujemy z tobą porozmawiać od jakiś. 5 minut" Odpowiedział mu Liam.


Niall zamrugał. Pięć minut. Oczywiście, zatracił się w swoich własnych myślach na trochę, ale pięć minut? Nie tak długo. Jeszcze raz, zamrugał i zaszokował samego siebie. "Naprawdę?" Zapytał.


"Tak" Liam odpowiedział, spoglądając z zakłopotaniem na dwóch chłopaków przed nim, którzy prawie płakali ze śmiechu. Dziennikarka ciągle uśmiechała się czule do nich, przygryzając jej wargę w sposób, który mówił Niallowi, że ona z całą pewnością była fanem Larry'ego Stylinsona. A Harry i Louis właściwie też wcale nie pomagali.


Potrząsając swoją głową, Niall zaśmiał się z siebie. Co było z nim nie tak? "Ojej. Przepraszam za to. Co mówiłaś?" Uprzejmie zapytał dziewczynę. Ona mrugnęła, otrząsając się ze swojego oszołomienia Larrym w taki sposób, który przypomniał Niallowi o jego wcześniejszej wpadce. "Oh.. Ja - Erm, myślę, nie mogę sobie przypomnieć!" Jej policzki zmieniły się w ciemny odcień czerwonego z zażenowania o zapomnieniu.


"Coś o radzeniu sobie ze sławą?" Podpowiedział Liam, pomagając dziewczynie.


Rozpromieniła się z wdzięcznością. "Tak, to było to! Jak sobie radzicie ze sławą Niall? Czy to wszystko mieści w waszych głowach?" Jej białe blond włosy stworzyły kurtynę przed jej twarzą, więc odgarnęła swoją grzywkę..


Uśmiechając się, zaczął przemówienie, które praktycznie miał przygotowane. "Nie, raczej nie. Przyzwyczajasz się do tego ostatecznie. Czasami spoglądasz na te wszystkie krzyczące dziewczyny i myślisz wow, one wszystkie są tu dla mnie. Czasami ciągle myślę, że jest czterech chłopaków w popularnym zespole One Direction, ponieważ zawsze zapominam policzyć siebie."


Tłum się zaśmiał z tego, a Zayn przybliżył się i potargał jego włosy. "Ale nie, to nie mieści się w naszych głowach. Myślę, że wszyscy przyzwyczailiśmy się do tego, i nie jest tego dużo, co mogłoby na nas obecnie wpłynąć." Zakończył Niall.


Zanim jeszcze wypowiedział te słowa, zwątpił w nie. Czy było cokolwiek co mogłoby naprawdę na nich wpłynąć? A co z listami Charlie? Ponieważ one na pewno na niego wpływały, nawet jeśli w jakiś tam sposób, którego on nie rozumiał. Ciągle przyłapywał się na myśleniu o listach, rozmyślaniu o Charlie i o tym gdzie teraz była i co robiła.


Zaskoczyło go to, jak bardzo przejmował się dziewczyną. Nigdy jej nie spotkał. Ale mimo to, był zażarty by skończyć listy tak szybko jak to możliwe.


Więc kiedy skończyli wywiad. Niall zeskoczył ze sceny, mówiąc wszystkim, że idzie do toalety, zanim zniknął samotnie w korytarzy. Garderoba wydawała się odpowiednim miejscem na ukrycie. Zamknął za sobą drzwi, i wyciągnął dziewiąty list z jego kieszeni po tym jak włożył go tam wcześniej.


Był trochę pognieciony, ale nie martwiło go to. Szybko otworzył list, wiedząc, że nie ma dużo czasu, ponieważ mają później na sesje, i Liam zacząłby się martwić,  ponieważ należał do tych, którzy szybko się niepokoją.



Drogi Niallu,


Nie zabijaj motyla.


To było to, co szeptała do siebie dziewczyna, kiedy czekałam przed gabinetem Dr Mckenzie na swoja kolejkę. To było parę miesięcy po wypadku, po tym jak spotkałam Blake'a w szpitalu. To ciągle boli pamiętać tamte czasu, nawet myślenie o jego imieniu sprawia, że zaciska mnie w klatce i kreci mi się w gkłowie. Byłam taka głupia. Po raz kolejny dałam się nabrać na te wszystkie sztuczki jakie niesie życie, nawet po obiecaniu sobie, że to się nie powtórzy. Ile razy jeszcze stracę bliskich?



Bliskich? Kogo? Jej rodzinę? Elizę?


I od momentu kiedy zdarzyło się to trzeci raz, przypuszczałam, że to po prostu fatum i stanie się to czwarty raz.


Cztery razy? Co to znaczy? Cztery osoby zginęły? Czy oni umarli? Niall był taki zdezorientowany. Tak bardzo pragnął wiedzieć co się stało. Chciał ją trzymać w ramionach i obiecać jej, że wszystko będzie dobrze.


Ale teraz to nie jest ważne. Prawdopodobnie nie masz zielonego pojęcia o czym gadam. Miałam ci powiedzieć o dziewczynie przed gabinetem Dr Mckenzie. Większość jej twarzy była ukryta za jej dłońmi, i wszystko co mogłam zobaczyć to setki złotych mocno kręconych loków, spływających z jej głowy. To mnie zafascynowało, i nie mogłam zrozumieć jak kto może mieć tak dużo włosów i nie ma ich stręczących w każdym kierunku.


Myślę, że gapiłam się na nią przez dłuższy czas, zanim zdałam sobie sprawę, że ona mamrotała coś do jej trzęsących się dłoni. Szept, taki cichy i łagodny. Mogłoby mi to umknąć jeśli nie patrzyłabym się na nią w tak badawczy sposób.


"Nie zabijaj motyla.", powiedziała.



W jego głowie zadzwonił dzwonek na te słowa. Nie zabijaj motyla... Był pewny, że już to gdzieś przedtem słyszał.


Oczywiście to mnie zdezorientowało. Nie miałam pojęcia co ona miała na myśli, i dlaczego u licha mówiła to w kółko, jak mantra, jak coś co by cię dalej motywowało. Jej słowa sprawiły, że byłam jeszcze bardziej ciekawa, ale wtedy zostałam zawołana przez Dr Mckenzie, zanim miałam szanse z nią pogadać.


Przez krotki moment Niall zastanawiał się kim była DR Mackenzie. Charlie mowila o wielu osobach, ludziach, o których nie miał pojęcia kim są, ale wydawało się takie interesujące.


Kiedy skończyłam, dziewczyna zniknęła. Gdzie zniknęła, ciągle nie wiem. Może poszła przez swoim spotkanie, albo już skończyła i czekała na kogoś kto ją odbierze. Tak czy owak, odeszła a ja ciągle nie wiedziała co miała na myśli z tym motylem.


Wiec następnym razem, kiedy zaplanuje spotkanie z Dr Mckenzie, zdecydowałam, że zapytam się kobiety. Przecież, dziewczyna była jedną z jej klientek, i ona powinna wiedzieć co ona miała na myśli. Może powie mi, że to nie mój biznes, ale zapytać nie boli.


Ale kiedy zobaczyłam tą sama dziewczynę siedząca tamtego dnia gapiąca się w powietrze, słowa ugrzęzły mi w gardle. To co ukrywała za jej dłońmi było zniszczoną twarzą, blada twarz i oczy pozbawione wszystkich emocji. Jej dłonie leżały na jej kolanach, mogłam zobaczyć teraz linie blizn i oparzeń, które ozdabiały wnętrze ramion, niektóre stare i zabliźnione, inne świeże i gojące się. To mnie przestraszyło, sposób w jaki wyglądała, tak jakby już nic naprawdę się ni liczyło. I to co było najbardziej przerażające to to, jak bardzo zobaczyłam siebie w jej oczach.


Pamiętam patrzenie się w lustro pewnego dnia i przypominałam ją tak bardzo. Blada, wyczerpana twarz, suche i popękane usta, ślady płynących łez przedzierających się przez brud na moich policzkach. Nagle zszokowało mnie to, że pewnego dnia mogłabym skończyć w ten sposób, bez dbania o cokolwiek, ranieniu się siebie by uciec od świata. Zobaczyłam starsza wersje siebie w tych martwych oczach.



Skądś w budynku Niall mógł usłyszeć kogoś kto go wolał. Musiał czytać prędzej, ale potrzebował także czasu na przyswojenie słów Charlie. Wciągnęły go, sprawiały, że czuł emocje, o których nawet nie wiedział, że mógłby je kiedykolwiek poczuć.


"Niall!" słowa zostały wykrzyknięte tak, że powinien na nie zwrócić uwagę. Jednak jedyne co chciał było na papierze przed nim.


Więc wyglądało to dziwne zobaczyć motyla, namalowanego czarnym długopisem na jej przedramieniu. Związek miedzy tym i jej słowami z poprzedniego tygodnia powstał natychmiast. Nie zabijaj motyla.


Czasami dziewczyna była tam przez moimi spotkaniami, a czasami nie. Ale zawsze będzie w mojej głowie, prześladując mnie jej zimnymi, wpatrzonymi oczami. Stałam się jeszcze bardziej ciekawa, jeśli nie trochę zmartwiona jeszcze przedtem, i zajęło mi to niemal jeszcze jeden miesiąc, zanim odważyłam się zagadać do niej.


Najpierw zapytałam się jej o imię. Jej zimne, ciemne brązowe oczy mrugnęły przelotnie spotykając moje oczy, pozostając tak przez kilka sekund. „Logan” Powiedziała. Uśmiechnęłam się i powiedziałam jej moje, zanim zapytałam jak często tutaj przychodzi na spotkania.


Logan wzruszyła ramionami, i to była pierwsza i ostatnia rozmowa jaką kiedykolwiek z nią miałam. Od czasu do czasu mogłabym powiedzieć jej cześć, ale myślę, że oboje z nas woleliśmy zatrzymać to dla siebie. Oboje mieliśmy swoje własne problemy. Każdy kto skończył w gabinecie Mckenzie je miał.


Nie pamiętam co się stało z Logan. Jednego tygodnia była tam, jak zawsze, a już następnego jej nie było. Nikt mi nie powiedział, co się stało, nikt o niej nie wspomniał. Nie minęło aż tak dużo czasu kiedy zdałam sobie sprawę czym był motyl.


To się nazywa The Butterfly Effect*, i to pomaga osobom, które się samookaleczają. Idea jest taka, że za każdym razem kiedy chcesz się pociąć malujesz motyla na twoim nadgarstku i nazywasz motyla po kimś kogo kochasz. Musisz pozwolić motylowi zniknąć naturalnie**, jeśli się potniesz, motyl umrze.




Było słychać brzęczenie walkie talkie, pośpieszne wiadomości mówiące o przeszukaniu budynku. Harry krzyczał. Liam dzwonił do niego jak oszalały, kiedy Louis mówił mu by się uspokoił. Zayn żartował, że prawdopodobnie poszedł poszukać jedzenia.


Nie musieli się martwić, naprawdę.


I Niall słyszał to wszystko z środka garderoby.


Znalazłam artykuł na tumblr o tym jakiś czas temu, i to poruszyło coś we mnie.. Czasami twoje życie może być okropne, doprawdy, naprawdę okropne, ale zawsze będzie nadzieja, zawsze będzie sposób by przejść przez to wszystko. Możesz przejść przez to prosto i wyjść z uśmiechem. Kocham ideę z motylem. Nie jestem osobą, która się samookalecza, głównie dlatego, że jestem tchórzliwą osobą i mdleję na widok krwi, ale jednak.


Nawet jeśli się nie tniesz, nadal możesz narysować motyla by pokazać swoje wsparcie w sprawie. Robię to często, prawdę mówiąc. Ale tylko jeden malutki, ponieważ mój nauczyciel technologii żywności zaczął na mnie krzyczeć z powodu ilości bazgrołów na moich rękach, ale ciągle je maluję. Jest w tym wszystkim coś smutnego i pięknego.


Piszę o tym ponieważ zobaczyłam kogoś dziś w mieście, kogoś kto wyglądał prawie jak Logan. I poniekąd tęsknię za tą dziewczyną, dziewczyną, która siadała przed habinetem Dr McKenzie i ignorowała rzeczywistość. Wtedy, ona była najbliższą rzeczą jaką kiedykolwiek miałam - przyjaciółką.


Myślę, że teraz mam przecież Alice, nie? Szczerze, nie jestem całkiem pewna co bym zrobiła bez niej. Ona prawie stała się moją drugą połową. Obecnie jest na Karaibach z jej rodzicami, więc posyła mi mnóstwo zdjęć na Facebooku. Ładnie tam jest.


Najprawdopodobniej napiszę znów wkrótce, ponieważ są wakacje i obecnie leje jak z cebra, więc na tym zakończę ten list. Tom chce bym mu pomogła w ogrodnictwie, a Bridget aktualnie wali w drzwi krzycząc coś o kielni. Linda krzyczy na nią, że zarobiła plamę na wszystkich dywanach.



Dużo miłości,


Charlie ♥




„Niall! Gdzie jesteś?”


Bliskość głosu sprawiła, że podskoczył. Musiał już iść, ale jeśli Liam był dokładnie za drzwiami, wtedy na pewno zadawałby pytania takie jak, dlaczego siedział w garderobie. Więc poczekał cierpliwie aż Liam odejdzie i będzie szukał gdzieś indziej. Niall wykorzystał czas by złożyć list z powrotem i włożyć ponownie do koperty.


Ale Liam nie chciał odejść. Stał bezpośrednio za drzwiami, dzwoniąc do Nialla ponownie. Poczuł wibracje telefonu w kieszeni, i kusiło go by odebrał i powiedział Liamowi, że jest w toalecie, zanim by się tam udał, ale oczywiście Liam mógłby go usłyszeć.


Minęło co najmniej pięć minut kiedy kroki Liam stopniowo ucichły, i Niall był przekonany, że poszedł. Wyśliznął się z gabderoby z łatwością, wsadził swoje dłonie do kieszeni i zaczął pracować nad przykrywką.


Był w drodze do toalety, kiedy się zgubił. Ktoś dał mu złe wskazówki i skończył na innym piętrze. To było to, co zamierzał powiedzieć reszcie, i to powinno wystarczyć. Prawda? Zniknął tylko na pół godziny czy jakoś tak.


Niall znalazł drogę powrotną do Zayna, Harry'ego i Louisa. Uwierzyli w jego historię, na szczęście. Ale kiedy Liam wrócił, rzucił się na Nialla, przytulając go mocno. Inni obserwowali Liama, śmiejąc się z jego skłonności do paranoi, nie ważne jak dziwne to było. Ale Liam się martwił, naprawdę się martwił. Nie tylko dlatego, że Niall się zgubił, nie było tak źle. To było przecież tylko pół godziny.


Nie, Liam martwił się odległym spojrzeniem w oczach Nialla. Martwił się tym, że Niall mógłby zapomnieć tego co robi, tego, jak łatwo nas rozproszyć. Nikt inny tego nie mógł zauważyć, tylko Liam mógł. Niall nie był już taki sam.


I to miał jakiś związek z tymi listami.


Więc kiedy wszyscy wrócili do tourbusa, Liam przyciągnął go do kolejnego uścisku, tylko po to, by dać znać Niallowi, że cokolwiek się działo, on tu był dla niego.




*Większość z was zapewne zna to pod nazwą The Butterfly Project, ale to to samo :)

** chodzi o to by go nie zmywać specjalnie, nie rozmazywać itd.. Z czasem sam zniknie, jak to jest z takimi „tatuażami”. 



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tak jak obiecałam jest nowy list :) 
Kiedy pojawi się następny? Tego nie jestem w stanie powiedzieć.. Ale myślę, że jak dobrze pójdzie to rozdziały będę dodawała co 1.5/2 tygodnie i wiem, że to szmat czasu i na większości blogów z opowiadania rozdziały są co kilka dni, ale wolę też powoli docierać do 15 rozdziały, który jak na razie jest ostatni. A wierzcie mi autorka ostatnio miała kilkumiesięczną przerwę, więc tutaj trochę smutna wiadomość, bo pozostało jak na razie 6 rozdziałów..
Zapewne wiecie co o The Butterfly Project, ale jeśli chcecie więcej o tym poczytać to zapraszam tutaj :)


PS. Kilka osób już się mnie pytało, czy autorka podała jak wygląda nasza Charlie.. I niestety nie.. Nie napisała ani kto by nią mógł być, ani nie dodała żadnego zdjęcia.. :( Ale kogo wy byście widzieli na jej miejscu? Jaką aktorkę, piosenkarkę czy kogokolwiek.. :D

buziaki xx